poniedziałek, 11 lutego 2013

Soldes - ostatnie dni wyprzedaży

Styczeń w handlu jest okresem poświątecznej wyprzedaży. Wszystkie sklepy zewsząd krzyczą do nas plakatami o obniżkach sięgającymi 50, 70 a i nawet 90%.

W Polsce ten okres zaczyna już się zaraz po świętach lecz nie ma stałej i oficjalnej daty startu wyprzedaży obowiązującej we wszystkich sklepach. Np. Ikea organizuje swoje akcje w Nowy Rok. Bo do startu trzeba się przygotować, zmienić ekspozycje w sklepie i zmienić ceny towarów.

Francuski handel potrafi się bardziej zsynchronizować. Okresy wyprzedaży w całym kraju są stałe i z góry ustalone. Zimowe Soldes zawsze rozpoczynają się w drugą środę stycznia (więc stosunkowo późno) i trwa 5 tygodni. W tym tygodniu mamy ostatnie dni zimowego Sale więc pora na podsumowanie.

[caption id="attachment_149" align="aligncenter" width="576"] Za parę dni te wszystkie szyldy znikną z witryn sklepowych a miejski krajobraz wróci do normalności. Przynajmniej do lipca i następnego Soldes.
Źródło: CC-BY Olivier Bacquet flickr.com[/caption]

Rozpoczęcie Soldes (czyli w tym roku było to 8 stycznia) dla wszystkich francuskich mediów było z jedną z głównych informacji. Dlatego też przez pierwsze kilka dni wyprzedaży sklepy pękają w szwach. Nawet w pierwszym tygodniu Soldes są otwierane sklepy w niedziele żeby każdy klient, nawet najbardziej zapracowany, miał szanse na zakupy w okazyjnych cenach. Aczkolwiek wydaję mi się, że te "wyjątkowe otwarcia" są elementem strategii sklepów mającej na celu maksymalne wyciśniecie kieszeni klientów (o tym pisałem już tutaj).

W końcu pomimo niezłych obniżek, sklepy i tak są zarobione. Ostatnio właściciel polskich marek Reserved i Cropp w wywiadzie dla Gazety Wyborczej przyznał, że marża na ich produkty wynosi 55-60% i nie odbiega od innych sklepów w branży. Moim zdaniem jest i tak niska w porównaniu z np. Zarą, w której ceny są znacznie wyższe niż w Reserved. Więc nawet sprzedając towar 50% taniej sklep swoje zarobi. Zachęci klientów, którzy lubi promocje, sprzeda produkty, które nie spodobały się wcześniej klientom i zwolni miejsce w magazynach na nowszą kolekcję.

Co mi się podobało w we francuskim Soldes? To,  że promocją jest objęte wszystko co znajduje się w sklepie. Przy każdym produkcie jest doczepiana etykieta z procentową wartością zniżki np. 40%. W Polsce na czas wyprzedaży zazwyczaj są wymienian metki gdzie obok starej ceny jest dopisywana nowa niższa cena. We Francji klient musi sam obliczyć cenę towaru lub sprawdzić w „tabeli zniżek i cen”. Brzmi fajnie, można mieć wrażenie, że jest to prawdziwa zniżka. Bo chyba wszyscy w Polsce zetknęli się z promocjami typu, że ceny się nie zmieniają, tylko dopisywana jest cena wyższa, która rzekomo obowiązywała wcześniej.

Jednak przeliczyłem się na uczciwości sklepów. Udało mi się nakryć jeden z francuskich sklepów z modą męską - Devred 1902 - na zmienianie reguł w trakcie gry. Na początku wyprzedaży kupiłem sweter z 30% zniżką. Przed wyprzedażą kosztował 29 € więc zapłaciłem za niego ok. 20 €. Jednak rozmiar mi nie podpasował więc postanowiłem wymienić na inny model. Okazało się, że wszystkie modele swetra zostały przemetkowane.  Bazowa cena zmieniła się z 29 € do 34 € więc przy wymianie musiałem dopłacić jakieś 3€. Widocznie sweter zbyt dobrze się schodził więc ktoś ze sklepu postanowił zmienić cenę. Niby drobiazg ale takie działania są zabronione oficjalnie przez francuskie prawo. Tak, we Francji nawet warunki prowadzenia wyprzedaży są ściśle regulowane przez odpowiednie ustawy, które m.in. zabraniają podmieniania bazowej ceny na wyższą.

Myślałem, że chociaż francuskim sklepom mogę zaufać. Ale zarówno w Polsce jak i we Francji można spotkać te same nieetyczne praktyki.

Źródło ikony wpisu: CC-BY-NC Guillaume Lemoine flickr.com

 

2 komentarze:

  1. Może nie do końca na temat, ale to co mnie drażni we Francuskich supermarketach typu Carrefour, to to że łatwo się naciąć na promocje w stylu "kup więcej, zapłacisz mniej". Z moich kalkulacji wynika, że lepiej kupić produkt w małych opakowaniach sprzedawanych po 2-3 sztuki, niż jedno wielkie opakowanie. I gdzie tu logika??

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo celem wszystkich supermarketów nie jest to, żeby Ci dostarczyć potrzebne produkty tylko żeby na Tobie zarobić. Wiele ludzi z przyzwyczajenia bierze duże "EcoPacki", które są droższe niż ich mniejsze odpowiedniki (innymi słowy jak chcesz dbać o środowisko to płać więcej a sklep dodatkowo zaoszczędzi na opakowaniu). Chyba nie przesadzę jeśli powiem, że Francuzi są często nieracjonalni i kupią to co im podpowie promocja i nie sprawdzają ceny w przeliczeniu na kg. Mógłbym zdradzić więcej tajemnic sklepów na ten temat ale już schodzimy z tematu "Francais" ;)

    OdpowiedzUsuń