We Francji hipermarkety właśnie ze względu na dobro pracownika są zamknięte. Zarabiają oni wystarczająco dużo, więc nie potrzebują dorabiać w niedziele (minimalna netto we Francji wynosi ponad 7 €/h). W Polsce słyszałem, że na kasie w pewnym hipermarkecie zarabia się 6 zł/h na umowę zlecenie więc bez przywilejów pracowniczych jakie można spotkać we Francji. Więc „dobro pracownika” może być rozumiane w dwóch różnych krajach Unii Europejskiej zupełnie inaczej.
Lecz nadeszła nowa ustawa…
Francuskie sieci handlowe niezadowolone z tego obrotu sprawy przeforsowali w 2009 podczas rządów Sarkoziego pewne ustępstwa dotyczące niedzielnego handlu (więcej na ten temat na stronach Newsweeka ). Zaczęto nieśmiało otwierać mniejsze supermarkety w niedzielne poranki. Często towarzyszyły temu lokalne akcje reklamowe (czyli spamowanie skrzynek pocztowych kilogramami ulotek i gazetek sklepowymi) a na sklepach widniały ogromne banery z napisem DIMANCHE 9-12 (czyli w niedziele czynne od 9 do 12).
Ouverture exceptionnelle
Nowa ustawa nie dotyczyła hipermarketów. Jednak i one znalazły sposób jak otwierać sklepy w niedziele. Nie mogą być one czynne w święta z wyjątkiem „sytuacji wyjątkowych”. Co można nazwać owym „wyjątkiem”? Sieci handlowe zawsze znajdą jakiś powód. Rozumiem, że przed świętami są pootwierane sklepy. W Polsce można spotkać się z tzw. niedzielami handlowymi, które są ustanawiane przez małych sklepikarzy zazwyczaj ostatnią niedzielę przed świętami. A we Francji ouverture exceptionnelle dotyczyło wszystkich niedziel grudnia (również tą poświąteczną) a także 1 i 11 listopada. Ciężko się tu doszukiwać jakich sytuacji wyjątkowych.
Otwarcie w ostatnią niedzielę przed świętami (na wzór polskiej niedzieli handlowej) jest jeszcze do zrozumienia. W końcu to szczyt zakupowy a sklepy muszą sobie radzić z rozładowaniem tłumów. Ale robiąc z niedzieli zwykły dzień świadczy tylko o tym, że hipermarkety kompletnie nie dbają o tradycję i wypoczynek pracownika oraz starają się jak najwięcej wycisnąć z kieszeni klienta.
Wszystkie ouverture exceptionnelle, które można spotkać w ostatnim czasie mogą stanowić formę badania rynku przed stałą zmianą dni otwarcia. Ponieważ otwarcie sklepów w niedziele wcale nie musi wpływać pozytywnie na wyniki finansowe. Może otwarcie sklepu w niedziele przyniesie niezłe zyski ale co z tego skoro wpływy z soboty i poniedziałku mogą znacząco spaść. Więc pewnie analitycy wielkich korporacji eksperymentują i kalkujują czy otwieranie hipermarketów 7 dni w tygodniu jest opłacalne.
Sklep czynny a mimo to… pusty
Ouverture exceptionnelle to jedno a przyzwyczajenia klienta to drugie. No bo co z tego, że sklepy w niedziele zostały otwarte skoro Francuz ma inne plany na ostatni dzień tygodnia. No to więc jak zachęcić? Auchan stawia na rozdawnictwo. Z marketingowego punktu widzenia rabaty i konkursy są traktowane jako akt desperacji marketingowców w celu przyciągnięcia klienta. Czy już spamowanie skrzynek pocztowych kilogramami ulotek i gazetek nie wystarcza? Widocznie nie.
[caption id="attachment_83" align="aligncenter" width="466"]
Auchan próbując zachęcić klientów do zakupów w ostatni dzień tygodnia dając klientom bon o wartości 8 € przy zakupach minimum 100 €. Bon na praktycznie wszystkie produkty (również te przecenione) z tym że musiał być wykorzystany w poświąteczna niedziele - 30 grudnia. Wychodzi na to, zniżka wynosi 8%. Brzmi nieźle. No może nie 8% bo raczej mało który paragon będzie opiewał na kwotę równą 100 € ale nawet 5% rabat jest opłacalny dla klienta. Myślę, że marża na wielu produktach nie przekracza 8% więc Auchan raczej nie zamierza zarobić kokosów na rozdawnictwu bonów. Pewnie nawet zakłada, że może być stratny na tej całej akcji. Auchan chce tylko przekonać Francuza do robienia zakupów w niedziele. A dzięki bonowi klient może mieć wrażenie, że rzeczywiście ma do czynienia sytuacją wyjątkową więc korzystając z niespotykanej okazji zmieni plany i pojedzie na zakupy. Plany zmieni raz, później drugi i kolejny i wreszcie zamiast spędzać każdą niedzielę przed TV to będzie jeździł na zakupy.
A arabska mniejszość się cieszy
Osobiście przychodząc do Auchan w niedziele zauważyłem znacznie większy odsetek Arabów niż normalnie. Pewnie Arabów było mniej więcej tyle samo co zawsze a tylko rodowici Francuzi inaczej spędzają ostatni dzień tygodnia. A dla islamskiej mniejszości to przecież dla nich normalny dzień tygodnia bo świętym dniem jest natomiast piątek, a sobota jest dniem sabatu. A niedziela to tylko taki zwykły poniedziałek, tyle że wolny od pracy.
Źródło grafiki głównej: rtl.fr
Po przeprowadzce do Francji, drażnił mnie fakt, że wszystko w niedzielę jest pozamykane. (nawet na mojej polskiej wsi, mały supermarket jest otwarty 7 dni w tygodniu (!)) Zabraknie dwóch jajek i nici z niedzielnego ciasta. Później jednak przekonałam się do tego systemu. Ja też nie lubię pracować w niedzielę, więc dlaczego mam zmuszać bliźniego? Przeorganizowałam mój tygodniowy rozkład zajęć. Zakupy robię w piątek późnym wieczorem, kiedy supermarket świeci pustkami.Nie stresuję się, nie stoję w kolejce. Myślę, że pozamykanie sklepów w niedziele, wpłynęłoby zbawiennie na życie wielu polskich rodzin :)
OdpowiedzUsuńJa też na początku byłem zdziwiony, że nawet nie ma tu sklepów całodobowych a w Polsce nawet hipermarket Tesco jest otwarty 24h/7. Ale da się przyzwyczaić. Polacy aż tak bardzo nie są zapracowani, żeby muszą robić zakupy tylko w niedzielę. W awaryjnych sytuacjach zawsze można skoczyć na stację benzynową czy małego sklepiku (i oczywiście przepłacić). A co do kwestii pracy to jak sklep będzie nieczynny w niedziele to więcej osób będzie musiało pracować w inne dni tygodnia. A niedziele przeznaczyć na regeneracje sił i na efektywniejszą pracę w poniedziałek :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń