środa, 2 stycznia 2013

Wyjątkowe otwarcie hipermarketów w niedzielę czyli Auchan rozdaje bony.

Mówi się, że Francja to kraj w którym najbardziej się ceni pracownika. Mała liczba dni pracujących w roku, 7-godzinny dzień pracy, wiele refundacji i jeszcze wiele innych przywilejów które Polacy mogą tylko pozazdrościć (ja najbardziej zazdroszczę refundowanych bonów na lunch). Do niedawna pracownicy sklepy wielkopowierzchniowych we Francji mieli wolne we wszystkie niedziele i święta. W Polsce jak wszyscy wiemy w niedziele każdy supermarket jest otwarty. Ponoć dla dobra pracownika (który dzięki temu ma pracę) a zarazem także i dla dobra klienta. Ale wszyscy wiemy, że głównym beneficjentem są przede wszystkim sieci handlowe.

We Francji hipermarkety właśnie ze względu na dobro pracownika są zamknięte. Zarabiają oni wystarczająco dużo, więc nie potrzebują dorabiać w niedziele (minimalna netto we Francji wynosi ponad 7 €/h). W Polsce słyszałem, że na kasie w pewnym hipermarkecie zarabia się 6 zł/h na umowę zlecenie więc bez przywilejów pracowniczych jakie można spotkać we Francji. Więc „dobro pracownika” może być rozumiane w dwóch różnych krajach Unii Europejskiej zupełnie inaczej.

Lecz nadeszła nowa ustawa…


Francuskie sieci handlowe niezadowolone z tego obrotu sprawy przeforsowali w 2009 podczas rządów Sarkoziego pewne ustępstwa dotyczące niedzielnego handlu (więcej na ten temat na stronach Newsweeka ). Zaczęto nieśmiało otwierać mniejsze supermarkety w niedzielne poranki. Często towarzyszyły temu lokalne akcje reklamowe (czyli spamowanie skrzynek pocztowych kilogramami ulotek i gazetek sklepowymi) a na sklepach widniały ogromne banery z napisem DIMANCHE 9-12 (czyli w niedziele czynne od 9 do 12).

Ouverture exceptionnelle


Nowa ustawa nie dotyczyła hipermarketów. Jednak i one znalazły sposób jak otwierać sklepy w niedziele. Nie mogą być one czynne w święta z wyjątkiem „sytuacji wyjątkowych”. Co można nazwać owym „wyjątkiem”? Sieci handlowe zawsze znajdą jakiś powód. Rozumiem, że przed świętami są pootwierane sklepy. W Polsce można spotkać się z tzw. niedzielami handlowymi, które są ustanawiane przez małych sklepikarzy zazwyczaj ostatnią niedzielę przed świętami. A we Francji ouverture exceptionnelle dotyczyło wszystkich niedziel grudnia (również tą poświąteczną) a także 1 i 11 listopada. Ciężko się tu doszukiwać jakich sytuacji wyjątkowych.

Otwarcie w ostatnią niedzielę przed świętami (na wzór polskiej niedzieli handlowej) jest jeszcze do zrozumienia. W końcu to szczyt zakupowy a sklepy muszą sobie radzić z rozładowaniem tłumów. Ale robiąc z niedzieli zwykły dzień świadczy tylko o tym, że hipermarkety kompletnie nie dbają o tradycję i wypoczynek pracownika oraz starają się jak najwięcej wycisnąć z kieszeni klienta.

Wszystkie ouverture exceptionnelle, które można spotkać w ostatnim czasie mogą stanowić formę badania rynku przed stałą zmianą dni otwarcia. Ponieważ otwarcie sklepów w niedziele wcale nie musi wpływać pozytywnie na wyniki finansowe. Może otwarcie sklepu w niedziele przyniesie niezłe zyski ale co z tego skoro wpływy z soboty i poniedziałku mogą znacząco spaść. Więc pewnie analitycy wielkich korporacji eksperymentują i kalkujują czy otwieranie hipermarketów 7 dni w tygodniu jest opłacalne.

Sklep czynny a mimo to… pusty


Ouverture exceptionnelle to jedno a przyzwyczajenia klienta to drugie. No bo co z tego, że sklepy w niedziele zostały otwarte skoro Francuz ma inne plany na ostatni dzień tygodnia. No to więc jak zachęcić? Auchan stawia na rozdawnictwo. Z marketingowego punktu widzenia rabaty i konkursy są traktowane jako akt desperacji marketingowców w celu przyciągnięcia klienta. Czy już spamowanie skrzynek pocztowych kilogramami ulotek i gazetek nie wystarcza? Widocznie nie.

[caption id="attachment_83" align="aligncenter" width="466"] Okładka gazetki Auchan z kuponem na 8 € do wycięcia. Wystarczy dać kasjerce a ona już wie co z nim robić.[/caption]

Auchan próbując zachęcić klientów do zakupów w ostatni dzień tygodnia dając klientom bon o wartości 8 € przy zakupach minimum 100 €.  Bon na praktycznie wszystkie produkty (również te przecenione) z tym że musiał być wykorzystany w poświąteczna niedziele - 30 grudnia. Wychodzi na to, zniżka wynosi 8%. Brzmi nieźle. No może nie 8% bo raczej mało który paragon będzie opiewał na kwotę równą 100 € ale nawet 5% rabat jest opłacalny dla klienta. Myślę, że marża na wielu produktach nie przekracza 8% więc Auchan raczej nie zamierza zarobić kokosów na rozdawnictwu bonów. Pewnie nawet zakłada, że może być stratny na tej całej akcji. Auchan chce tylko przekonać Francuza do robienia zakupów w niedziele. A dzięki bonowi klient może mieć wrażenie, że rzeczywiście ma do czynienia sytuacją wyjątkową więc korzystając z niespotykanej okazji zmieni plany i pojedzie na zakupy. Plany zmieni raz, później drugi i kolejny i wreszcie zamiast spędzać każdą niedzielę przed TV to będzie jeździł na zakupy.

A arabska mniejszość się cieszy


Osobiście przychodząc do Auchan w niedziele zauważyłem znacznie większy odsetek Arabów niż normalnie. Pewnie Arabów było mniej więcej tyle samo co zawsze a tylko rodowici Francuzi inaczej spędzają ostatni dzień tygodnia. A dla islamskiej mniejszości to przecież dla nich normalny dzień tygodnia bo świętym dniem  jest natomiast piątek, a sobota jest dniem sabatu. A niedziela to tylko taki zwykły poniedziałek, tyle że wolny od pracy.

Źródło grafiki głównej: rtl.fr

2 komentarze:

  1. Po przeprowadzce do Francji, drażnił mnie fakt, że wszystko w niedzielę jest pozamykane. (nawet na mojej polskiej wsi, mały supermarket jest otwarty 7 dni w tygodniu (!)) Zabraknie dwóch jajek i nici z niedzielnego ciasta. Później jednak przekonałam się do tego systemu. Ja też nie lubię pracować w niedzielę, więc dlaczego mam zmuszać bliźniego? Przeorganizowałam mój tygodniowy rozkład zajęć. Zakupy robię w piątek późnym wieczorem, kiedy supermarket świeci pustkami.Nie stresuję się, nie stoję w kolejce. Myślę, że pozamykanie sklepów w niedziele, wpłynęłoby zbawiennie na życie wielu polskich rodzin :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Robert Rogoziński7 stycznia 2013 15:01

    Ja też na początku byłem zdziwiony, że nawet nie ma tu sklepów całodobowych a w Polsce nawet hipermarket Tesco jest otwarty 24h/7. Ale da się przyzwyczaić. Polacy aż tak bardzo nie są zapracowani, żeby muszą robić zakupy tylko w niedzielę. W awaryjnych sytuacjach zawsze można skoczyć na stację benzynową czy małego sklepiku (i oczywiście przepłacić). A co do kwestii pracy to jak sklep będzie nieczynny w niedziele to więcej osób będzie musiało pracować w inne dni tygodnia. A niedziele przeznaczyć na regeneracje sił i na efektywniejszą pracę w poniedziałek :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń